Polskie Wiki Wolnościowe

Gazeta.libertarianizm.pl, 25 VII 2001 r.


An arche, czy też może coś wręcz przeciwnego?

Ostatnio rozgorzały dyskusje na temat demonstracji w Genui… Postanowiłem również zabrać głos w tej sprawie.

Osobiście nie popieram takich działań w chwili obecnej. Jedynym usprawiedliwieniem do tego typu akcji byłaby walka z państwem totalitarnym, w którym nie ma wolności słowa (bo idzie się za to np. siedzieć), a państwo ma pełną kontrolę nad życiem obywateli.

A teraz tą wolność słowa jednak mamy - co prawda inni mogą nasze uwagi zignorować, ale ta wolność jednak jest. Podobnie państwo nie ma do końca kontroli nad naszymi życiami. Możemy na przykład urządzić pokojową demonstrację przeciwko faszystom czy antyfaszystom.

Ale wracając do rozważań. Z jednej strony mamy tam ludzi, których można nazwać anarchistami, bowiem walczą z instytucjami i krajami, chcącymi utrzymywać kontrolę rynku, nękać nas różnymi regulacjami, wpływać na mechanizmy rynkowe. Walka z nimi jest w mojej opinii ze wszech miar słuszna (choć ta walka nie powinna wyglądać tak, jak wygląda - nikt z tych zadymiarzy nie poniesie szkód związanych z bitwą z policją - poniosą je niewinni mieszkańcy miasta), ponieważ jest to walka o wolny rynek - o rynek nie skrępowany żadnymi regulacjami, żadnymi instytucjami - rynek nie kontrolowany przez jakiekolwiek władze.

Z drugiej strony motywy demonstrantów wzbudzają pewne wątpliwości co do ich anarchizmu. Już sam pakt z ATTAC, czy ruchami lewackimi wskazują, że nie do końca chodzi im o wolność od władzy (przypomnę, że lewacy nie chcą wolności gospodarczej i wyznają centralizm, któremu każdy musi się podporządkować). W walce jednoczy ich nienawiść do kapitalistów, biznesmenów, oraz do dużego kapitału. Uważają oni, że człowiek nie powinien być na tyle wolny, by obracać milionami, by być bogatym. W imię chorej ideologii uważają, że człowiek kopiący rowy powinien mieć tyle samo pieniędzy, co biznesmen, który codziennie ryzykuje duże pieniądze, daje pracę wielu ludziom, a nade wszystko traci nerwy i zdrowie (powodów jest wiele) i w związku z tym żądają pod przymusem, oddania wielkich kwot pieniędzy na biednych.

Cóż, jeżeli byśmy chcieli zastanowić się nad tym obiektywnie, to po odrzuceniu motywu (jako czynnika powodującego subiektywizm) widzimy człowieka, który każe nam pod przymusem oddać jakąś część zawartości portfela dla innego człowieka. Znana sytuacja, czyż nie? Dresiarz późna nocą w parku, pijak/ćpun pod sklepem… Wiele istnieje przejawów złodziejstwa.

Ale nie o tym miałem pisać.

Wracając do przyjaciół owych „anarchistów”, to proszę sobie wyobrazić, iż są oni zwolennikami kontroli rynku. Proszę mi wybaczyć, ale jeżeli ktoś w dalszym ciągu uważa, że można kontrolować rynek (czytaj stwarzać władze regulującą handel) i być anarchistą jednocześnie, to jest w moich oczach zwykłym hipokrytą! Z tego powodu uważam, że anarchiści powinni tam walczyć nie tylko z G8, ale również z innymi demonstrantami. Co nam bowiem da zniszczenie BŚ, MFW i innych tego typu organizacji, skoro na ich miejsce przyjdą bardziej złodziejskie i antywolnościowe organizacje socjalistyczne?

Ludzie ci są również zwolennikami specyficznego rodzaju kradzieży : pożyczenia milionów a potem nieoddania ich. Żądają umorzenia wszelkich długów najbardziej zadłużonych państw świata. Dlaczego starają się przerzucić odpowiedzialność za kogoś na innych? I dlaczego jakaś organizacja ma nie odzyskać bądź co bądź swoich pieniędzy, chwilowo znajdujących się w rękach innych ludzi? Zgadzam się, że najczęściej osoby odpowiedzialne za taki stan rzeczy są bezkarne (mam tu na myśli polityków), a najwięcej cierpią niewinni mieszkańcy danego kraju, ale mimo wszystko nie można żądać od wierzycieli nagłego umorzenia długu, którego wielkość mierzymy setkami milionów dolarów… Można z nimi rozmawiać, dyskutować o umorzeniu czy spłacie na innych warunkach, ale na Boga nie można nikomu nakazywać takich a nie innych czynności, tym bardziej na jego szkodę…

Tak - oni z pewnością boją się wolności… Boją się odpowiedzialności. Nie ma na nią miejsca w ich etatystycznym porządku świata. Dlatego potrzebują stworzyć podwaliny pod nową władzę - władzę, która będzie kontrolowała handel. Władzę, która będzie kontrolowała portfele, bo przecież musi wiedzieć kto ma więcej i komu odebrać… I pomyśleć, że razem ze swoimi wrogami idą „anarchiści”… A przecież od innych organizacji światowych będzie ich różniło tylko to, że w przeciwieństwie do MFW czy BŚ lewacy nie maja wielkich funduszy!

Dlatego tak chętnie protestowali przeciwko FTAA w Kanadzie… Chwilowo oślepli i nie widzą zmian w Meksyku, jakie zaszły dzięki członkostwie w NAFTA - przecież ten biedny kraj powoli dźwiga się na nogi po latach rządów socjalistów! Oni się obawiają, że gdzieś będzie dobrobyt, że gdzieś ludzie zaczną się bogacić. Przecież to się kłóci z ich chorą ideologią równości społecznej, w myśl której każdy powinien mieć tyle samo - kosztem wolności, własności i sprawiedliwości. Lepiej jest dla nich bowiem, że gdzieś tam w Korei Płn. ludzie umierają z głodu dzięki rządom socjalistów, aniżeli pozwolić na wolność i dać ludziom chleb kosztem różnic majątkowych.

A zawsze wydawało mi się, ze anarchiści są prowolnościowi…

Wracając do szczytu… Po co to wszystko? Po co te wszystkie rozróby? Po co te wszystkie zadymy?

Po co ofiary i strach? Pomyślcie o ludziach, którzy wykonują tam swoją robotę - zostali zatrudnieni by pilnować porządku w mieście i nie są w stanie wywiązać się ze swych obowiązków. A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że przeszkadzają im ludzie związani z ruchem pracowniczym (sic!) i związkami zawodowymi. Na miejscu związków zawodowych policjantów (o ile takie są) serdecznie podziękowałbym kolegom lewakom za wspaniałe warunki pracy - z pewnością lepiej jest pracować na ulicy, gdzie można zginąć w każdej chwili, niż u kapitalisty-wyzyskiwacza (kolejny lewacki i fałszywy stereotyp)

Pomyślcie o matkach, których synowie i córki mogą tam zginąć. I co taka stara matka i ojciec mają zrobić, kiedy ich jedyne dziecko zginęło z rąk przestraszonego człowieka, pracującego, broniącego siebie i innych ludzi, przed tym jedynakiem, zadymiarzem, rzucającym w innych koktajlami Mołotowa…

Pomyślcie o tych ludziach zwolnionych ze sklepów, restauracji, banków, którzy zasilą grono bezrobotnych po tym, jak jakiś człowiek z ruchu pracowniczego, czy innych organizacji socjalistów, wybije szybę, podpali sklep, w związku z czym właściciel przybytku będzie zmuszony go zamknąć z braku funduszy na remont. Niech mi jeszcze lewacy powiedzą, ze chcą ochraniać miejsca pracy…

Pomyślcie chociaż przez chwilę z kim u boku przyszło walczyć anarchistom (choć wcale rzecz jasna być nimi nie muszą - mogą tak po prostu się nazywać dla potrzeby przynależności do jakiejś grupy)… Jakie koszty (już nawet nie materialne) poniosą ludzie. Czy tak się pomaga biednym mieszkańcom m. in. Genui? A potem zapewne krzyczeć, żeby wszystko zostało naprawione z pieniędzy zagrabionym bogatym? My narozrabiamy - wy zapłacicie?

Jak bardzo zakłamani są ludzie, którzy nazywają socjalistyczne bojówki ruchem anarchistycznym… W jak wielkim błędzie są środki masowego przekazu, które relacjonują zamieszki wywołane przez „anarchistów”… Mało tego - wychodzi na jaw zakłamanie ruchów socjalistycznych, które przecież pomagają pracownikom w ich codziennym życiu (a okazują to np. poprzez umilanie pracy włoskiej policji)…

Wielu ludziom jednak nie przeszkadza to zakłamanie i szkalowanie anarchii… Widać mają w tym jakiś swój cel. Cel zdecydowanie rozbieżny z dążeniami wolnościowców!

Pseudoanarchia wrogiem wolności! Splugawiła idee anarchii, idee wolnego społeczeństwa! Dlatego powinno się ją zwalczać w zarodku.

Z wolnościowym pozdrowieniem -

Rafał Białek

 
Wszystkie treści w tym wiki, którym nie przyporządkowano licencji, podlegają licencji: CC0 1.0 Universal