Polskie Wiki Wolnościowe

Gazeta.libertarianizm.pl, 23 VII 2001 r.


Przeciw G8, ale za czym?

Po niedawnych zamieszkach w trakcie szczytu G8 w Genui i późniejszym ataku policji na miejsca noclegu demonstrantów oraz ich ośrodek informacyjny (z informacji przekazanych przez nich samych wynika, że wiele osób zostało brutalnie pobitych, a następnie aresztowanych) polskie ugrupowania popierające protest - Grupa Anty-G8 oraz Federacja Anarchistyczna - wydały oświadczenie dla prasy zatytułowane „Anarchiści przeciw G8”, w którym zażądały uwolnienia aresztowanych, poinformowały o planowanej w związku z tym demonstracji pod włoską ambasadą oraz przedstawiły powody i cele swego uczestnictwa w protestach. I właśnie ta część owego oświadczenia zasługuje na komentarz.

Jak wynika z przekazanej prasie informacji, przyczynami, dla których Grupa Anty-G8 i Federacja Anarchistyczna zdecydowały się zaangażować w ruch protestu, zwany powszechnie antyglobalistycznym jest „bieda”, „bezrobocie”, „pogarszające się warunki życia”, „coraz gorszy dostęp do opieki zdrowotnej i edukacji dla szerokich warstw społecznych”, „nierówności, które zmuszają miliony ludzi z Trzeciego Świata do podjęcia prób migracji do bogatego Zachodu” - a wszystko to spowodowane przez państwo i „globalny kapitalizm” - „system oparty na eksploatacji”. Niestety autorzy oświadczenia nie wyjaśniają bliżej, co rozumieją przez pojęcie „globalny kapitalizm”. Analizując wymienione wyżej zjawiska, mające być jego skutkami, można by dojść do wniosku, że jest to po prostu przybierający globalny zasięg etatyzm, czyli przymusowa ingerencja w gospodarkę dokonywana przez państwa narodowe i tworzone przez nie ponadnarodowe organizacje, takie jak na przykład Unia Europejska. A konkretnie: wysokie podatki i biurokratyczne ograniczenia hamujące inwestycje i tworzenie nowych miejsc pracy, i w efekcie owocujące zwiększonym bezrobociem; niewydolny, zbiurokratyzowany system państwowej, finansowanej z podatków opieki zdrowotnej i edukacji; bariery nakładane przez bogate państwa na handel z krajami Trzeciego Świata, które wraz z przymusowo sponsorowaną przez podatników „pomocą” (w postaci pożyczek dla trzecioświatowych kacyków lub darowywanych im nadwyżek subsydiowanych produktów rolnych zalewających tamtejsze rynki) oraz etatystyczną i skorumpowaną polityką tamtejszych rządów zdążyły skutecznie zniszczyć gospodarkę tamtych krajów, pogłębić panującą w nich biedę i tym samym zmusić rzesze pozbawionych środków do życia ludzi do szukania pracy i utrzymania na „bogatym Zachodzie”; prawa antyimigracyjne, zabraniające mieszkańcom biednych krajów przyjeżdżać, osiedlać się i podejmować legalną pracę w bogatszych rejonach świata i pogarszające ich pozycję w negocjacjach z tymi pracodawcami, którzy mimo wszystko zdecydują się ich zatrudnić. Innymi słowy, deklarowana przez uczestników Grupy Anty-G8 i FA walka z tak rozumianym „globalnym kapitalizmem” byłaby walką z dokonywaną na globalną skalę - w interesie wąskich grup - przymusową ingerencją w gospodarkę; innymi słowy - walką o wolny rynek.

Mam jednak niestety wątpliwości, czy autorzy wymienionego oświadczenia chcą wolnego rynku i zniesienia politycznych mechanizmów przemocą krępujących gospodarkę. Z jednej strony piszą bardzo ogólnie, że ich celem jest „całkowite przeobrażenie społeczeństwa”. To można jednak rozumieć w dowolny sposób. Bolszewicy, naziści czy Pol Pot także przecież chcieli „całkowitego przeobrażenia społeczeństwa” - oczywiście na swoją modłę. Z drugiej strony deklarują natomiast walkę o „utrzymanie zdobyczy socjalnych”, co raczej wygląda właśnie na chęć zachowania istniejących, opartych na zorganizowanym przymusie i podatkowym wyzysku, dławiących gospodarkę i niezależne inicjatywy społeczne struktur welfare state (przy naiwnej wierze, że wprawdzie funkcjonują one źle, ale przecież mogą funkcjonować lepiej) i raczej stoi w sprzeczności z postulatem „całkowitego przeobrażenia społeczeństwa”. Tak, jakby wszystkie wymienione wyżej negatywne zjawiska, przeciwko którym protestują, były rezultatem niedostatecznego rozwinięcia tych struktur, a nie ich istnienia.

Grupa Anty-G8 i Federacja Anarchistyczna deklarują także, że nie istnieje „linia podziału” pomiędzy uczestnikami antyglobalistycznych protestów, jednocześnie się z nimi utożsamiając. A wszak wśród antyglobalistów są tacy, którzy jawnie bronią etatyzmu (sprzeciwiając się np. umowom ograniczającym rządom możliwość „regulacji” handlu, czyli innymi słowy nakładania nań barier), a nawet domagają się jego zwiększenia (jak choćby organizacja ATTAC, domagająca się likwidacji tzw. rajów podatkowych oraz ustanowienia podatku od międzynarodowych transakcji finansowych). Oczywiście robią to w dobrych intencjach (miejmy przynajmniej taką nadzieję), ale dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Jak właśnie pokazuje praktyka welfare state, efektem wysokich podatków i „dobroczynnych” przymusowych regulacji, takich jak „ochrona” lokalnych producentów przed zagraniczną konkurencją czy odgórnie ustalona minimalna płaca, jest nieuchronnie wzrastające bezrobocie, marnotrawstwo, wysokie ceny i/lub niska jakość świadczonych usług oraz korupcja. Zrabowane podatnikom pieniądze mające w zamyśle trafiać do biednych trafiają - legalnie lub nie - do kieszeni polityków oraz szefów rozmaitych korporacji, których tak nie lubią antyglobaliści.

Trzeba sobie to jasno powiedzieć: to etatyzm - polityczna, przymusowa ingerencja w gospodarkę, w dobrowolną współpracę ludzi - jest przyczyną negatywnych zjawisk wymienionych na początku: biedy, bezrobocia, pogarszania się warunków życia w wielu rejonach świata. Jest również ze swej istoty źródłem wyzysku, a najpospolitszymi mechanizmami tego wyzysku są przymusowe podatki i monopolistyczne ceny będące wynikiem przymusowego ograniczania konkurencji. Można deklarować swoją niechęć do panującej biedy, bezrobocia i wyzysku, można przeciwko temu demonstrować narażając się na policyjne pałki i kule - ale jeśli popiera się etatyzm, popiera się to wszystko chcąc nie chcąc. Nawet jeśli miałby być to etatyzm demokratyczny, oddolny i „uczestniczący”.

Polscy antyglobaliści z Grupy Anty-G8 i Federacji Anarchistycznej muszą zastanowić się i zdecydować, czy chcą „przeobrażenia społeczeństwa” w bardziej etatystyczne, czy w mniej etatystyczne. Czy chcą poszerzać zakres przymusowych regulacji, czy go zawężać. Czy ich antyglobalizm jest tak naprawdę sprzeciwem wobec przejawom globalnej pokojowej działalności i współpracy ludzi - takich jak międzynarodowy handel - czy wobec przejawów globalnej tyranii.

Anarchiści nie powinni mieć tu żadnych wątpliwości. Jak napisał XIX-wieczny amerykański klasyk anarchizmu Joseph Labadie:

„Każda propozycja polepszenia społecznego sprowadza się albo do zwiększenia, albo do zmniejszenia władzy zewnętrznych sił nad jednostką. Jak zwiększa, jest archistyczna; jak zmniejsza, jest anarchistyczna”.

„Anarchizm (…) odrzuca prawo jakiejkolwiek grupy ludzi do opodatkowania jednostki na cokolwiek, na co ona nie chce - opodatkowanie powinno być dobrowolne, tak jak robią to obecnie kościoły, związki zawodowe, towarzystwa ubezpieczeniowe i wszelkie inne dobrowolne stowarzyszenia”.

„Każdemu powinno być wolno wymieniać jego własne produkty jak chce; powinno być mu wolno współpracować z innymi, jeśli chce, lub też konkurować z nimi na jakimkolwiek polu, jakie wybierze”.

„Wolny handel jest po prostu handlową anarchią”.

Jacek Sierpiński


Powyższy tekst ukazał się także w piśmie „Najwyższy Czas!” z 4-11 sierpnia 2001.

 
Wszystkie treści w tym wiki, którym nie przyporządkowano licencji, podlegają licencji: CC0 1.0 Universal