Polskie Wiki Wolnościowe

Gazeta.libertarianizm.pl, 20 VII 2001 r.


Ręce precz od "Big Brothera"!

Wolnościowy protest przeciw powrotowi cenzury

Miłą przejawianą przez wolnościowców cechą jest gotowość stawania w obronie (i samo stawanie w obronie) prawa do czynienia wszystkiego, co nie wiąże sie z inicjacją agresji - również tego, z czym osobiście wolnościowiec może się nie zgadzać, uważając to za niemoralne, żenujące czy zwyczajnie głupie.

Nie inaczej jest w tym przypadku. Choć „reality shows” - nowy rodzaj rozrywki telewizyjnej - budzi we mnie tylko niechęć, odrazę i obrzydzenie, to ponieważ ostatnio wolność ich organizowania znajduje się pod obstrzałem, postanowiłem poświęcić ten artykuł obronie prawa do ich organizowania, oraz zaangażować się w dalszą działalność na poparcie tego prawa.

Ataki i zarzuty przeciw „reality shows”

Programy tego rodzaju stały się popularne w wielu krajach, przede wszystkim w Europie (ale nie tylko). I wszędzie tam, gdzie one istnieją, rozmaite „autorytety” (oraz, oczywiście, władze państwowe i ich agencje) atakują je, ich producentów oraz stacje zajmujące się ich transmisją bardziej i mniej poważnymi zarzutami. Wśród nich są na przykład „niemoralność”, „zły wpływ na społeczeństwo” oraz zarzut najgorszy - używany również przez polską Krajową Radę Radiofonii i Telewizji: zarzut „TOTALITARYZMU” tychże form rozrywki.

Totalitaryzm - ten prawdziwy i ten wymyślony

Temu zarzutowi należy się przyjrzeć w pierwszej kolejności - dlatego, że jest on najpoważniejszy, a jednocześnie nabardziej groteskowy. Czy „Big Brother”, „Amazonki” lub „Dwa światy” są „totalitarne”? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy zastanowić się CZYM jest totalitaryzm. Podczas, gdy prawdą jest, że stanowi on kontrolowanie życia prywatnego (i nie tylko prywatnego), to prawdą jest również, iż aby nazwać dany układ „totalitaryzmem” musi być on PRZYMUSOWY - narzucany jednostce lub grupie bez jej zgody, przemocą, często - bez jej wiedzy, przy zagrożeniu np. karą za uchylanie się od tworzonych przezeń zasad.

Pytanie więc o „totalitaryzm” reality shows jest retoryczne, a zarzut - całkowicie absurdalny. Odpowiedź jest jednoznaczna: NIE, „reality shows” NIE SĄ totalitarne i twierdzenie że są to czysta, oszczercza demagogia.

Podczas, gdy faktem jest, iż ideą tych programów jest „odsłonięcie” człowieka, to faktem jest również, iż człowiek ten zgadza się na udział w programie, do którego najpierw dobrowolnie się zgłasza (z różnych pobudek - jedni pragną sławy, inni - pieniędzy, jeszcze inni czegoś innego, np. są ekshibicjonistami :), później zaś staje przed odpowiednią komisją, która zakwalifikuje go do wzięcia lub nie wzięcia udziału. Nie ma żadnego przymusu, żadnej łapanki. Jest to więc impreza jak każda inna, impreza dla chętnych, która jednemu może się podobać, innego może razić. Ale „totalitaryzmu” jest w niej nie więcej niż w produkcji filmowej lub dowolnym innym teleturnieju. W każdym takim przedsięwzięciu obowiązują pewne zasady, których osoba chętna na wzięcie udziału musi przestrzegać, a sankcją za ich łamanie może być np. usunięcie z gry. Zarzut o totalitaryzm takiego programu jest równie śmieszny, jak zarzut o propagowanie (lub wręcz, o praktykowanie) terroryzmu czy bandytyzmu przez producentów filmu „sensacyjnego” czy „gangsterskiego”.

Nie oznacza to jednak, iż użycie słowa „totalitaryzm” przy dyskusji o tego rodzaju programach nie ma sensu - tyle, że istnieje inna okazja do jego użycia. TOTALITARNE bowiem są wszelkie próby narzucenia dorosłym osobom przez „władze” czy „autorytety” standardów „jedynie słusznych” zachowań, tego, z kim mogą jeść, z kim spać, z kim się spotykać, co oglądać, gdzie, komu i jak się pokazywać. Takie przymusowe narzucanie, będące godzącą w wolność jednostki ingerencją państwa w prywatne życie i osobiste wybory w 100% spełnia warunki totalitaryzmu - reżimu, dążącego do opanowania przymusem wszystkich (lub wybranych) aspektów życia, które nie powinny go w ogóle obchodzić.

I tu jest właśnie pies pogrzebany. Tu właśnie rezyduje najbardziej totalitarna żądza: żądza władzy. Nie „na niby”, nie „na punkty” i nie „dla zabawy”; tylko naprawdę, gdzie groźbą jest nie wyrzucenie z programu czy niedostanie obiecanej nagrody, ale kary pieniężne, likwidacja studia, konfiskata sprzętu, oraz ew. uwięzienie osób organizujących taką zabawę lub biorących w niej udział. W imię „ochrony przed totalitaryzmem” władze państwowe same stają się totalitarne, i to nie w zabawie, ale w 100% na poważnie, używając całego (niesłusznie) posiadanego przez siebie „autorytetu” oraz aparatu przymusu.

Kto tak naprawdę jest „Wielkim Bratem”?

W sprawowaniu kontroli w stylu totalitarnym, władze różnych państw nie ograniczają się oczywiście do utrudniania dorosłym ludziom organizowania przez nich rozmaitych zabaw. Na całym świecie, uzurpujące sobie wszelkie możliwe prawa instytucje państwowe (i podobne) dążą do sprawowania kontroli i monitorowania wszystkiego, co się da: rejestrowania zakupów i wydatków, transakcji finansowych oraz obrotu gospodarczego (np. kasy fiskalne), zwyczajów i miejsc przebywania osób (np. przymus meldunkowy w Polsce), spożywanych pokarmów i zażywanych rozmaitych substancji (również tzw. „narkotyków”), kontrolowanie życia intymnego, również poprzez zakazy i nakazy (np. w USA), specjalne systemy szpiegowskie takie, jak niesławny „Echelon” lub równie niesławny „Carnivore”, kontrolowanie korespondencji i rozmów telefonicznych, działanie „tajnych służb” wymierzone często przeciw prywatności ludzkiej; nękanie określonych grup religijnych i politycznych (również zupełnie pokojowych)… Ta lista nigdy się nie kończy, gdyż PRAWDZIWY WIELKI BRAT - PAŃSTWO, dąży do ogarnięcia mackami swojej kontroli i monitoringu wszystkiego, co się da - również naszych myśli, gdyby umiało je czytać (co, na szczęście, nie jest jeszcze możliwe wg mojej wiedzy).

Żeby było śmieszniej, władze państwowe które się tego dopuszczają NIE szukają chętnych do bycia kontrolowanymi przez Internet czy reklamy w mediach; NIE pytają nikogo o zgodę; NIE dają możliwości uniknięcia tego wsadzania nosa w nieswoje sprawy poprzez „wypisanie się z turnieju” - przeciwnie - często grożą karami (i innymi formami przemocy) tym osobom, które chciałyby się spod tej kontroli wyrwać poprzez np. zdemaskowanie osób ją przeprowadzających i upublicznienie ich personaliów tak, aby inni ludzie na nich uważali - odbywa się to poprzez haniebne ustawy „o ochronie tajemnicy państwowej”, które, na szczęście, w obecnych państwach są jednak mocno ograniczone i równoważone ustawami o prawie dostępu do informacji.

Za Panem Zagłobą z „Trylogii” powtórzę więc: „przebrał się diabeł w ornat, i ogonem na mszę dzwoni” ilekroć usłyszę o „państwie pragnącym chronić nas przed totalitarnym zniewoleniem”. Wstyd i hańba dla tych „przedstawicieli władzy”, którzy nie mają za grosz samokrytyki i stosują tak wielką hipokryzję!

Zarzut „naruszania dóbr osobistych”

Innym zarzutem - również wysuniętym w Polsce, przez KRRiTV, był zarzut „naruszania niezbywalnych dóbr osobistych”. Pomijając już fakt, że libertarianie nie mają jednoznacznej, wyrobionej opinii o „ochronie dóbr osobistych” i jej sensie lub bezsensie należy stwierdzić obiektywnie, iż osoby biorące udział w takim programie ZGADZAJĄ SIĘ na naruszanie tych czy innych „dóbr osobistych”, do czego powinny mieć - jako wolne jednostki - pełne prawo.

Jeżeli jednak państwo zechce bronić dóbr osobistych wbrew woli samych zainteresowanych (co już stanowi „niezłe” wypaczenie) to powinno w takim razie ścigać producentów filmów, w których aktorzy odzywają się do siebie wulgarnymi słowami, biorą udział w inscenizowanych kłótniach i awanturach, niektórych naprawdę poniżających i obraźliwych. Powinno wziąć się za wszystkie filmy i sztuki teatralne, w których jedni aktorzy stawiają innym - w ramach odgrywanych ról - świadomie nieprawdziwe zarzuty, które w realnym świecie nazywamy „oszczerstwem”. Powinny również wszczynać śledztwo, gdy tylko rozpoczyna się produkcja jakiegokolwiek filmu „kryminalnego”, „gangsterskiego” lub „sensacyjnego” - każdego, w którym występują symulowane akty grożenia śmiercią, symulowanych zabójstw, gwałtów, kradzieży i innej przemocy - wszystkiego, co w realnym świecie jest zakazane. Powinny, co więcej, zakazać meczy bokserskich, gdyż tam NAPRAWDĘ jeden człowiek bije drugiego po twarzy i to tak, że tamtemu leci krew, i czasem doznaje on różnego rodzaju wstrząsów (np. nokaut). Zbyt absurdalne? Możliwe. Ale to właśnie TAM zmierzają wszelkie działania państw, które chcą chronić ludzi wbrew woli ich samych, i to przed wyimaginowanymi, odbywającymi się zarówno założenia jak i faktycznie „na niby” zagrożeniami.

Zarzut „niemoralności”

Ten zarzut jest najbardziej niesprawdzalny i najbardziej subiektywny. Co to jest moralność? Libertarianin powie, że niemoralne jest jedynie użycie przemocy lub oszustwa przeciw drugiej osobie, która sobie tego nie życzy i która nie użyła ich pierwsza. Jest to zgodne ze Złotą Zasadą i z prawami naturalnymi, które są oczywiste i zrozumiałe dla każdego.

Smutne jest, że tak często „moralność” jest mylona z „przyzwoitością seksualną” dotyczącą będących w stanie wolnym osób dorosłych i oznaczającą „wstrzęmięźliwość”. Smutne jest, że rozmaici moraliści największe zło widzą w ukazywaniu pocałunków lub seksu. Smutne jest, że to, co w człowieku najbardziej naturalne i normalne, wywołuje tak histeryczne i wrogie reakcje tylu osób uważających się za „moralne” i „prawe”. Naprawdę, moraliści zrobiliby znacznie lepszą robotę, gdyby zajęli się potępianiem tego, co jest naprawdę niemoralne: gwałt, przemoc, kradzież, oszustwo, i inne podłości, które ludzie czynią sobie nawzajem.

Podsumowanie: STOP (państwowemu) totalitaryzmowi!!

Ataki władz na media po raz kolejny pokazały więc, że jedno, co mogą one zrobić sensownego, to zostawić media w spokoju i pozwolić im działać. Organizacje takie, jak KRRiTV, jak amerykańska FCC czy jak różne europejskie agencje przeznaczone do regulowania i kontrolowania TV powinny zostać bezwarunkowo ZNIESIONE, podobnie jak wszelkie regulacje,(również konwencje międzynarodowe), w oparciu o które one działają, poza sensownym zakazem zakłócania pasm. Media MUSZĄ być wolne, i mieć pełne prawo wyrażania tego, co chcą, i czego oczekują ich widzowie. Tylko wtedy będzie można mówić o istnieniu wolności słowa.

Inaczej - gdy takie ataki będą się mnożyć, w mediach naprawdę zapanuje totalitaryzm (o ile już go tam nie ma). Tak więc, władze państwowe, RĘCE PRECZ od „Big Brothera”!! Precz z waszym totalitaryzmem, który próbujecie narzucić widzom TV, oraz niezliczonym rzeszom innych ludzi w innych sytuacjach. Nie próbujcie zwalać winy za swoją tyranię na kogokolwiek innego, a szczególnie na twórców rozrywki. Ograniczcie funkcje państwa do minimum, do ochrony życia, wolności i własności. Znieście koncesje. Wystartujcie program zniesienia podatków, nawet rozłożony na lata i objawiający się w coraz dalszym ich znoszeniu, w prywatyzacji aparatu skarbowego itd. Znieście przymus wojskowy, niewolnictwo XX/XXI wieku. Wynieście się ze szkół i szkolnictwa. Uznajcie prawo do secesji. Zostawcie w spokoju media, znieście wszelkie dotyczące ich regulacje. Te warunki to niezbędne minimum, abyście mogły być jakimikolwiek „autorytetami”.

Wtedy, ewentualnie, możecie wypowiadać się na temat tego, co wam osobiście się nie podoba w rozrywce i kulturze masowej (przyznaję że większość z niej to szajs), i próbować zmienić ludzkie przyzwyczajenia i żądze, ale też na zupełnie innych warunkach - z pozycji RÓWNYCH jednostek, wyrażających swoje zdanie, a nie narzucających je i tworzących kolejną wersję tyranii. Albo zniesiecie swoją tyranię, albo w końcu ona i tak upadnie, a my, libertarianie, jej w tym upadku chętnie dopomożemy. Sic semper tyrannis! Wolność dla mediów!!!

W Imię Wolności!!!

Krzysztof „Critto” Sobolewski


© Copyright by Krzysztof „Critto” Sobolewski 18.VII.2001

Przedruk, kopiowanie, rozpowszechnianie i dystrybucja dozwolone bez żadnych ograniczeń w dowolnym celu. Modyfikacje dozwolone pod warunkiem ich wyraźnego zaznaczenia w tekście i poinformowania o tym, kto modyfikował, lub napisanie, iż modyfikacja jest anonimowa. W żadnym wypadku podpis autora, tj. wyrazy: Krzysztof „Critto” Sobolewski nie mogą być usunięte ani zmienione.

 
Wszystkie treści w tym wiki, którym nie przyporządkowano licencji, podlegają licencji: CC0 1.0 Universal