Polskie Wiki Wolnościowe

Libertarianizm.pl - 9 III 2002 r.


Bruce Bigwood

Anarchokapitalistyczny Mog: tak blisko, a zarazem tak daleko?

Jak wygląda sytuacja w Mogadiszu znanym również jako „Mog”, przeszłej (i przyszłej?) stolicy Somalii? Artykuł ten jest oparty na wiadomościach, jakie zdobyłem czytając angielskojęzyczne materiały w sieci. Nigdy nie byłem w Somalii, nigdy też nie rozmawiałem na jej temat z rodowitym Somalijczykiem. Jeśli zatem ktoś z czytelników posiada jakieś informacje lub analizy, które zadają kłam moim twierdzeniom bardzo proszę go o kontakt.

Tło: Kim są Somalijczycy i dlaczego nie mają własnego państwa?

Podziały etniczne i językowe

Somalijczycy będący największą grupą etniczną w Somalii, stanowią sześć z siedmiu milionów jej mieszkańców. Wielu rodowitych Somalijczyków zamieszkuje też sąsiednie kraje - od dwóch do trzech milionów przebywa na stałe w Etiopii i nieco poniżej miliona w Dżibuti i Kenii. Język somalijski posiada wiele, często znacznie różniących się od siebie dialektów, a jednym z nich jest „Af-Ashraaf”, którym posługują się mieszkańcy Mogadiszu. Raporty na temat stopnia znajomości języka arabskiego na tych terenach są sprzeczne, wydaje mi się jednak, iż znając ten język bez większych problemów można się porozumieć z większością jego mieszkańców. Osoby posługujące się wyłącznie angielskim lub włoskim zmuszone są korzystać z pośrednictwa miejscowych tłumaczy. Populację tego miasta szacuje się na od 500 tysięcy do nawet 2 milionów mieszkańców. Obok Somalijczyków mieszkają tam także liczne grupy Benadirów (potomkowie perskich i arabskich kupców oraz właścicieli ziemskich wyróżniający się jaśniejszą skórą) i Bantusów mówiących językiem Swahili.

Tożsamość klanowa i prawo zwyczajowe

Somalijczycy dzielą się na liczne klany i subklany, między którymi występują czasem dość skomplikowane zależności. Niektóre z tych klanów składają się z przedstawicieli mniejszości etnicznych, a granice językowe często przenikają się z granicami klanowymi. Klany tworzą większe zrzeszenia zwane konfederacjami. Spośród sześciu obecnie istniejących somalijskich konfederacji najbardziej wpływową w Mogadiszu jest Hawiye. Wewnątrz konfederacji poszczególne klany mają zróżnicowany status, podobnie rzecz ma się ze statusem subklanów. Fundamentem na którym opiera się życie społeczne jest prawo zwyczajowe zwane „Xeer”, kładące szczególny nacisk na ochronę własności i zadośćuczynienie ofiarom przestępstw. Jego egzekucję zarówno w obrębie klanów jak i w przypadkach konfliktów międzyklanowych zapewnia starszyzna rodowa. Każdy kto orientuje się w sytuacji Czeczenii z jej krótkiego okresu niepodległości i wie jak funkcjonował w owym czasie „adat” (prawo zwyczajowe wspólne dla wielu kaukaskich grup etnicznych) czytając te słowa może mieć wrażenie deja-vu. Podobieństw jest więcej. Oba kraje są zrujnowane przez toczące się tam wojny, w obu dominującą grupę stanowią dalecy od fundamentalizmu muzułmanie i w obu obcokrajowcy są narażeni na grabieże i porwania. Jednocześnie zarówno z Groznego jak i Mogadiszu dochodzą wiadomości o niezwykłej przedsiębiorczości mieszkańców tych miast. Jednak gdy tożsamość klanowa zdaje się w Czeczenii słabnąć, w Somalii nadal stanowi ona fundament ładu społecznego. Grupy etniczne, funkcjonujące poza klanowym systemem bezpieczeństwa i wymiaru sprawiedliwości spotykają się na swej drodze z licznymi utrudnieniami.

Najnowsza historia Somalii w mniej niż 500 słowach

Po okresie kolonialnych rządów (brytyjskich na północy i włoskich na wschodzie, w tym także w Mogadiszu) przez osiem lat Somalijczycy wybierali swe władze w sposób demokratyczny. Jednak w 1969 roku stery przejął Mohammed Siad Barre, który silną ręką dyktatora zamierzał zaprowadzić w Somalii socjalistyczne porządki. Jeśli przyjrzysz się mapie Mogadiszu z pewnością zauważysz „Via Lenin”. Rządy Siada Barre faworyzowały jedne klany kosztem innych, co wzbudziło narastający opór. Około 1987 roku opozycja zaczęła walkę zbrojną. W owym czasie Barre, który do 1974 korzystał z protekcji ZSRR był już klientem Stanów Zjednoczonych, udzielających mu wsparcia militarnego. Pomoc ta jednak nie na wiele się zdała i na początku 1990 roku sprawował on kontrolę tylko nad stolicą, z której został wygnany w styczniu 1991. Liderami opozycji byli wówczas Ali Mahdi Mohammed, przewodzący klanowi Abgaal i generał Mohammed Farah Aideed stojący na czele Habr Gidr (oba te klany wchodzą w skład konfederacji Hawiye). Bardzo szybko doszło między nimi do nieporozumień i zanim jeszcze obalili Barre zaczęli walki między sobą. Konflikt ten rozprzestrzenił się na początku lat 90-tych na inne klany i w jego efekcie część z nich została wyrugowana z ich historycznych terenów. To właśnie wówczas na scenie po raz pierwszy pojawili się „watażkowie” stanowiący wyłom zarówno w systemie klanowym jak i w Xeer. Na północno-zachodnich terenach Somalii uformował się rząd „Somalilandii”, który wkrótce po tym proklamował niepodległość, zaś na kresach północno-wschodnich powołano „Puntland”, który miał się przyłączyć do Somalii tak szybko jak tylko stałoby się to ponownie możliwe. Północna Somalia nadal rządzi się Xeer i choć to na południu nadal trwają walki watażków, to właśnie ona uważana jest za bardziej anarchistyczną.

Skoro już mowa o państwach…

Od początku lat dziewięćdziesiątych co jakiś czas podejmowane są próby stworzenia na bazie „watażków” nowego rządu. Najnowsza z nich zakłada powołanie „Tymczasowego Rządu Ogólnonarodowego” (TRO) zwanego również „Tymczasowym Zgromadzeniem Narodowym” (TZN) lub „Artą” (od nazwy miejscowości w Dżibuti, w której zwołano konferencję w tej sprawie). Na czele tej organizacji stoi były minister w rządzie Siada Barre, Abdiqassim Salad Hassan - przebiegły i bardzo aktywny polityk korzystający z pomocy finansowej saudyjskiego rządu. Kontroluje on część Mogadiszu i pozostaje w bliskich stosunkach z miejscowymi watażkami oraz innymi ważnymi postaciami tamtejszej sceny.

Watażkowie i milicja

Przed obaleniem Barre (by nieco sprawę uprościć) , Mogadiszu leżące w prowincji zwanej Benadir było zamieszkane (wyłącznie?) przez klan Mudulood i „ludzi z Benadir” Reer Xammar. Wraz z końcem wojny pomiędzy Aideedem (Habr Gidr) i Ali Mahdi Mohammedem (Abgaal), spustoszone miasto zostało podzielone „Zieloną Linią” (a la Jerozolima) z Ali Mahdim rządzącym na północy i Aideedem sprawującym władzę na południu. (Ta nomenklatura może rodzić nieco zamieszania gdyż Abgaal zwykle jest określany jako klan „południowy”, a Habr Gidr jako „północny”). Od tamtego czasu granica ta pozostaje w zasadzie niezmienną. Ali Mahdi Mohammed do dziś pociąga za sznurki, zaś schedę po jego zmarłym w 1991 roku konkurencie, gen. Mohammedzie Farah Aideedzie („szwarccharakter” w filmie „Black Hawk Down”) przejął jego syn Hussein Aideed, (były?) obywatel Stanów Zjednoczonych, absolwent kalifornijskiej szkoły średniej i żołnierz amerykańskiej piechoty morskiej. Innym ważnym graczem na tej scenie jest Osman Hassan Ali (znany jako „Ali Atto”) w przeszłości wspierający finansowo generała Aideeda. Dziennikarz „USA Today” Thor Valdmanis wskazuje na jeszcze jednego nieznanego mi z nazwiska watażkę odgrywającego istotną rolę w tamtejszym establishmencie. Nie można również nie wspomnieć przy tej okazji o siłach TRO mających do dyspozycji 18 tysięcy zbrojnych ludzi. Porównywalnymi siłami dysponują watażkowie kontrolujący tereny sąsiadujące z Mogadiszu. Dla przykładu jeden z przywódców klanowych przechwalał się, że jest w stanie zwołać pod swoją komendę nawet 50 tysięcy mężczyzn - liczbę osób podlegających dowództwu Siada Barre szacuje się na 35 tysięcy.

Watażkowie są (lub mogą być) przywódcami klanowych milicji. Dzielą oni władzę ze starszyzną klanową, są jednak zmuszeni do szukania własnych źródeł dochodu np. przez monopolizowanie pewnych lukratywnych dziedzin handlu takich jak sprzedaż bananów czy węgla drzewnego. Wydaje mi się, iż pomiędzy watażkami a starszyzną klanową jest jakiś nieformalny układ na mocy którego mają oni wolną rękę w pewnych sprawach, w zamian zaś są zobowiązani do zbrojnego wsparcia klanu w przypadku wystąpienia jakiegoś zagrożenia zewnętrznego. Watażkowie (za wyjątkiem TRO) nie dążą do monopolu na stosowanie siły i poza ich kontrolą funkcjonują liczne milicje prywatne i subklanowe. Kogo popiera „środowisko przedsiębiorców” to zmienna i niekończąca się historia.

Niepokojące wydarzenia z ostatnich miesięcy

Od 1993 roku kiedy to w Mogadiszu i jego okolicach toczyły się nieustające walki, a tysiące osób cierpiały z głodu sytuacja znacznie się poprawiła, jednak rejon ten nadal boryka się z wieloma problemami takimi jak klęski żywiołowe czy epidemie chorób zwierzęcych, które zaskutkowały zakazem importu somalijskiej żywności do państw ościennych. Tereny na zachód od Mogadiszu zagrożone są suszą, a na domiar złego po 11 września Stany Zjednoczone zablokowały możliwość transferu pieniędzy do regionalnego banku al-Barakaat i zmusiły Emiraty Arabskie do odcięcia jedynego somalijskiego łącza internetowego, skutecznie uniemożliwiając tym samym somalijskim uchodźcom mieszkającym na Zachodzie udzielanie pomocy finansowej swym rodakom. Podejmowane przez TRO próby utworzenia rządu doprowadziły do ponownej polaryzacji opinii wśród najważniejszych postaci lokalnej sceny politycznej, zaś samo TRO boryka się z problemami finansowymi, które wywołały niepokoje wśród nieopłacanych najemników. (Na szczęście są też dobre wiadomości)

Jak zatem wygląda obecna sytuacja w Mogadiszu?

Niektóre relacje są dość pozytywne:

The City of Mogadishu (Banadir Star), 1999
Organisation amid chaos in Somalia (BBC), czwartek 25 listopada 2000
Somalia thriving despite war and neglect (BBC), piątek 25 sierpnia 2000
Ayn Rand comes to Somalia (Atlantic Monthly), maj 2001
Somalia: The Land of opportunity (BBC), czwartek 15 listopada 2001

Inne bardzej wstrzemięźliwe:

Most Somalis ensure personal security by residing in clan home areas (Global IDP), listopad 2000
Somalia: Country Without Rule - No restrictions, no tax and no basic services (Newsday), 26 grudnia 2001

Jeszcze inne przerażające:

Somalia: A population stretched to its limits (AFP), 21 grudnia 2001

A kolejne zasmucające:

Eight-year-old shoeshine boy shot dead in Mogadishu (AFP), 17 czerwca 2001
The Mysterious Death of Ilaria Alpi (Postcards from Hell), początek lat 90-tych

Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę RelifWeb słowo „Mogadishu” lub „Somalia” by znaleźć więcej złych wiadomości.

Z tego co zdołałem wyczytać w materiałach znalezionych w sieci wynika, iż niemal wszyscy oczekują powołania „stabilnego” i „przejrzystego” rządu, który rozwiąże problemy związane z bezpieczeństwem i zapewni napływ zagranicznych środków pomocowych. Zważywszy na niedobór „dóbr publicznych” jest to zrozumiałe. Wprawdzie tam gdzie było to opłacalne lokalni przedsiębiorcy poczynili znaczące inwestycje w infrastrukturę, nadal jednak nie objęły one wszystkich regionów kraju.

Pieniądze

Somalijskie szylingi pozostają w obiegu pomimo wysokiej inflacji będącej w dużej mierze wynikiem ich powszechnego fałszowania. Bardzo duży strumień podrobionych pieniędzy trafił na rynek w kwietniu i wrześniu 2002 roku. Wcześniej udział walut na rynku szacowano na:

50% - dolary amerykańskie 25% - szylingi somalijskie 20% - arabskie drahmy 5% - saudyjskie riale

Złoto jest dostępne na rynku, nikt jednak nie bije z niego własnych monet.

Sądy koraniczne

Na początku lat 90-tych klan Hawiye powołał pięć sądów koranicznych wspomaganych przez milicje ścigające przestępców. Nie konkurują one, ani ze sobą ani z innymi sądami, których zresztą o ile mi wiadomo nie ma. Sądy te rozstrzygają jedynie konflikty wewnątrzklanowe i jest to powszechnie uważane za ich największą słabość. Za ich zaletę uznać należy przyczynienie się do spadku przestępczości. Obecnie sądy te zostały znacjonalizowane przez TRO przy współpracy z ich przewodniczącym Shaykh Hasanem Muhammadem.

Obrót nieruchomościami

Jeśli pewne sektory somalijskiej ekonomii rzeczywiście tak szybko się rozwijają dlaczego tak wielu mieszkańców Mogadiszu mieszka w ruderach? Jak w swym artykule „Rule by the gun in Mogadishu” pisze dr. Abdi Ulusso:

„Jeśli przyjrzeć się wyłącznie jednemu końcowi społecznego spektrum w Mogadiszu to sytuacja wygląda zdecydowanie lepiej niż można by przypuszczać. Na tym najwolniejszym z wszystkich światowych rynków biznesmeni kupują złoto, handlują wszystkim - od elektroniki aż po broń i doprowadzają do pasji producentów z sąsiednich krajów eksportując tańsze, wolne od ceł towary. (…) Z drugiej jednak strony tysiące Somalijczyków pozbawionych z powodu walk domostw, tłoczy się w obozowiskach wokół miasta. Żyją oni w szałasach splecionych z różnych odpadków, pracują w nisko opłacanych zawodach i z trudem wiążą koniec z końcem”

Z artykułu tego wynika również, że znalezienie pracy jest szczególnie trudne dla ludzi młodych. Inne artykuły podają sprzeczne dane na temat prowadzonych w mieście pracach budowlanych. Dlaczego młodzi nie dostają pracy na budowach? Wiemy wszak, że na przedmieściach Mogadiszu niedawno wybudowano rozlewnie Pepsi. Są zatem osoby nie obawiające się inwestować w nieruchomości (czy aby na pewno?)

We wspomnianym wyżej tekście dr. Abdi Ulusso, twierdzi, że zgodnie z tradycją odpowiedzialny za administrację „rządową” w Mogadiszu, w tym także za kwestie związane z obrotem nieruchomościami jest klan Mudulood. W artykule tym ubolewa on też nad nieuczciwym handlem nieruchomościami prowadzonym przez urzędników w czasach Barre. Myślę, że warto byłoby dowiedzieć się czegoś więcej o tym jak sytuacja w tym zakresie wygląda obecnie.

Bezpieczeństwo

Wydatki na ten cel pożerają nawet do 30% zysków, podczas gdy w Petersburgu w połowie lat 90-tych sięgały one 10-20%. Największy problem stanowią młodzi uzbrojeni mężczyźni mający mało pieniędzy i dużo wolnego czasu. Sytuacja wyglądała dużo gorzej w połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy to bandyci w spontaniczny sposób stawiali na skrzyżowaniach „punkty kontrolne” i pobierali myto od przejeżdżających osób. Jeden z kierowców ciężarówek, który na swej trasie mijał nawet 50 takich punktów powiedział niedawno, że punkty kontrolne stawiane przez TRO nie są już tak uciążliwe gdyż stojący przy nich milicjanci pobierają tylko połowę z tego co zabierali im przestępcy. Wprawdzie prywatni przedsiębiorcy we współpracy z milicjami uporządkowali nieco sytuację, nie udało im się jednak całkowicie wyeliminować zagrożenia ze stron małych grup przestępczych.

Problemem są też potyczki między milicjami. Sytuację tą dobrze obrazuje artykuł „Two Battles of the Pepsi Plant”. Z jego lektury zdaje się wynikać, że główny kłopot polega na tym, że koszta tych walk są przerzucane na cywili, którzy nie mogą pociągnąć milicji do odpowiedzialności odszkodowawczej. Ponadto nie istnieje żadne rozróżnienie między prawami posiadacza, a prawami właściciela, zaś egzekucja jest nieefektywna z powodu małej ilości komorników sądowych.

Propozycje poprawy sytuacji

Obrót odszkodowaniami

Najistotniejszą sprawą jest z pewnością poprawienie bezpieczeństwa tj. zmniejszenie liczby pospolitych przestępstw i ukrócenie spontanicznych walk toczonych przez rywalizujące ze sobą milicje. Pierwszym krokiem jaki należałoby uczynić w tym kierunku jest zezwolenie na obrót zasądzonymi odszkodowaniami. Xeer przewiduje wprawdzie restytucję, jednakże pozwala ono na dochodzenie zadośćuczynienia wyłącznie ofiarom przestępstw, co zmniejsza jego skuteczność. Wystarczyłoby jednak by dwa największe subklany funkcjonujące w Mogadiszu zgodziły się na to by pokrzywdzeni mogli odsprzedawać zasądzane przez starszyznę klanową wyroki osobom trzecim i problem mielibyśmy z głowy. Dopracowanie tego sytemu można by z powodzeniem zostawić tamtejszym przedsiębiorcom. Mogłyby z niego korzystać także osoby z poza struktury klanowej - obcokrajowcy, przedstawiciele mniejszości etnicznych, kobiety etc. Jeśli rozwiązanie to sprawdziłoby się, mogłoby zostać zaadaptowane dla własnych potrzeb przez inne klany, a nawet stać się powszechnie obowiązującym prawem.

Zmiana roli starszyzny klanowej

Powinniśmy jednak sięgnąć jeszcze głębiej. Na pierwszy rzut oka Xeer wydaje się być dobrym prawem, jednak ochrona jaką zapewnia ono właścicielowi jest dalece niedoskonała głównie ze względu na niską efektywność rozstrzygania sporów przez starszyznę. By temu zaradzić należałoby skorzystać z doświadczeń amerykańskich osadników, którzy gdy dochodziło między nimi do konfliktów poddawali je do rozsądzenia superarbitrowi wybieranemu przez arbitrów oznaczonych przez strony. Zaadoptowanie tego systemu w obrębie struktury klanowej jest bardzo łatwe - głowa klanu A wybiera jednego arbitra, głowa klanu B drugiego, ci zaś wspólnie wybierają trzeciego, którym może być każdy szanowany członek lokalnej społeczności. Rozwiązanie to powinno zostać zaakceptowane przez starszyznę klanową gdyż wiązałoby się dla niej z dodatkowym źródłem dochodu i wzmacniałoby jej pozycję w stosunku do watażków.

Oto ciekawy cytat:

„W Mogadiszu każdy zna każdego, zwłaszcza gdy w grę wchodzą samochody. Gdy jeżdżę z moją załogą po mieście, mój kierowca Osman rozpoznaje każdy samochód na drodze. Z odległości trzydziestu metrów bez problemu ocenia czy nadjeżdżający samochód może stanowić dla nas jakieś zagrożenie. Ludzie z którymi podróżowałem rozpoznawali niemal każdego, kogo spotykaliśmy na swej drodze i potrafili wymienić jego krewnych i powinowatych nawet do trzeciego/czwartego stopnia włącznie. W mieście, w którym każdy jest uzbrojony, a tłem dla konfliktów jest przynależność klanowa, od takich informacji może zależeć twoje życie… Z mojego doświadczenia wynika, że za każdym razem gdy w Mogadiszu popełniono przestępstwo dla wykrycia sprawcy wystarczyło pociągnąć za język mieszkańców.”

Znalezienie właściwych ludzi do roli arbitra nie będzie stanowiło problemu, jeśli tylko będą na nich oddziaływały odpowiednie bodźce. To stworzy kij na przestępców, a co z marchewką?

Tytuł oznacza własność, własność oznacza pracę

Istotny wkład w poprawienie sytuacji bezpieczeństwa wniosły zorganizowane grupy sąsiedzkie. Grupy te mogłyby opracować własne listy tytułów własności, a następnie porozumieć się co do ich wzajemnego uznawania. Świadomość, iż inni respektują cudzą własność, idąca w parze ze zwiększonym bezpieczeństwem zaowocowałaby większą liczbą ofert pracy, zwłaszcza w sektorze budowlanym. To zaś zmniejszyłoby atrakcyjność pracy w charakterze najemnika, a tym samym zwiększyłoby wynagrodzenie należne mężczyznom nadal pracującym w tym zawodzie i uczyniłoby walki miedzy nimi znacznie bardziej kosztownymi.

Przyszłość

Czy Somalia nadal pozostanie społeczeństwem bezpaństwowym, i czy stan ten będzie uznawany przez jej mieszkańców za pożądany? By uzyskać odpowiedź na te pytania najpierw musimy odpowiedzieć sobie na inne - czy uda się powołać TRO, jak zachowają się Amerykanie i jak ewentualna amerykańska interwencja odbije się na sytuacji w tamtym regionie.


Tłum. Włodzimierz Gogłoza. Oryginalny tekst w języku angielskim można przeczytać pod adresem http://www.anti-state.com/bigwood/bigwood1.html

 
Wszystkie treści w tym wiki, którym nie przyporządkowano licencji, podlegają licencji: CC0 1.0 Universal